Kontrolowana Wilgotność

Mówią wieki – czyli krótkie rozmowy z zabytkami cz. 2

Nazajutrz w pracy bez zmian. Aniołek czeka na swoim miejscu, milczy.

– Masz pozdrowienia od moich znajomych z internetu.
– Skąd?
– Aaa… z takiej sieci, no wiesz, znajomych, którzy są daleko… Nie ważne, kiedyś ci wyjaśnię. No w każdym razie oni dobrze ci życzą i o nic nie proszą!
– Aha… To coś nowego faktycznie.
– No bo że zachwycają się twoją urodą to nic nowego raczej…
– Raczej.
Mijają kolejne minuty skrobania.
– Opowiedziałbyś jakąś historię z przeszłości… czy coś? Jak było w średniowieczu?
– Ale co, chcesz żebym przez niecałe dwa tygodnie po niecałe 8 godzin dziennie opowiedział ci jak było w średniowieczu? A najlepiej przez całe 600 lat życia?
– To może jakoś w skrócie… albo chociaż najciekawsze kawałki?
– No dobra! Ale żadnego więcej acetonu po twarzy? Strasznie zmarzłem od tego…


– Ok!
– Zatem… jak pewnie wiesz, powstaliśmy po to żeby ludzie miejscowi porzucili swoje pogańskie wierzenia i uwierzyli w nas. Ale na początku nie było łatwo…
– Nie było?
– Na ludziach owszem robiliśmy ogromne wrażenie. Przychodzili specjalnie tylko po to żeby nas zobaczyć! Wieść się rozniosła po okolicy, że jest taki ołtarz w takim kościele, że kolorowe figury w egzotycznych strojach, o barwach jaskrawych kwiatów w letnim słońcu, a złote pióra na skrzydłach migoczące w świetle świec niczym prawdziwy blask prosto z nieba – naprawdę robiliśmy wrażenie… Ludzie płakali na ten widok! Ze wzruszenia i z przejęcia. Gorzej było z tymi ich Bogami. Oczywiście nie byli zachwyceni z takiej… konkurencji.
– I co??? Robili problemy?
– No ba! Całą masę problemów! Pożary, nieszczęścia, kradzieże…
– Tak, słyszałam, że was raz skradziono wszystkich. No a co Szef na to??? Nie interweniował?
– Mówiłem przecież, że on zajęty. Syna przysłał na negocjacje, ale miłość bliźniego mu szybko Odyn z Thorem wybili z głowy… mieczami.
– Że niby Jezusowi? Odyn? Mieczem???
– Tak było. Stare dzieje, dziś są kumplami.
– Yyyy…
– Przeszło dwieście lat trwały te ich negocjacje, ale się w końcu dogadali. Dlatego zostaliśmy. Na mocy porozumienia, nazywanego przez was Reformacją, mamy dostęp do wyznawców na ziemiach Odyna i wolną rękę w sposobach ich pozyskiwania… Nastały złote wieki, choć złoto na skrzydłach już się nieco wytarło. No a potem przyszli nowi, konkurencja dla nas, zabrali nam większość wiernych i prawie nikt już dziś nie przychodzi… Taka widocznie kolej rzeczy…
– Zaraz, zaraz, poczekaj, bo się zgubiłam… Reformacja to skutek ich porozumienia?
– Och bo wy ludzie macie taką małą perspektywę czasową, że nie możecie wszystkiego pamiętać, poza tym za często zmieniacie historię.
– A ci nowi to co za jedni???
– Powiem, powiem, ale najpierw polej mi jeszcze trochę tego dobrego kleju, bo nadal mnie suszy… Ta kontrolowana wilgotność to nie jest dobre rozwiązanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *