Początek

Mówią wieki – czyli krótkie rozmowy z zabytkami cz. 1

Moja profesor od konserwacji malarstwa na studiach mawiała: „obraz jest jak stary, brudny, wyliniały kot, a wy jesteście jak weterynarz. Nie ważne ile wart jest sam kot – jeśli jest chory, trzeba go wyleczyć. Zwłaszcza jeśli ma właściciela, który chce za to leczenie zapłacić.”
Ale obraz to jednak przedmiot. Prawda?


Aktualnie czyszczę aniołka. Niewielkiego, drewnianego, ponad pięćset-letniego, więc raczej jest dużo wart… Ale jak na aniołka to pewnie i tak młody, myślę sobie, przecież one żyją w innej czasoprzestrzeni. Z drugiej strony pięćset lat w jednym miejscu…musi strasznie nuda być.
– No, masakra! – odzywa się aniołek – To moje trzecie wakacje dopiero, wyobrażasz sobie? A do tego nawet w kościele nuda, pustki, nikt już prawie nie przychodzi!
– Współczuję… – odpowiadam bezwiednie.
– A najgorsze, że nikt cię nie słucha, wszyscy tylko nadają, gadają, modlą te swoje prośby a czasem i groźby, bo przecież grzechów nawet nikt już nie żałuje i nie przeprasza, wszyscy tylko chcą, ciągle czegoś chcą! A nas traktują przedmiotowo jak maszynki do spełniania tych próśb…


– Aha… myślałam, że to Szef spełnia prośby.
– Szef? Nie rozśmieszaj mnie, bo mi warstwa malarska odpadnie! On nie ma czasu na takie pierdoły jak wasze zdrowie, szczęście czy nowa hulajnoga! Wszystko sami musimy! A wy ludzie wcale nie pomagacie! Siedzicie przed tymi swoimi telewizorami, nie ruszacie się, nie myślicie, obżeracie się byle czym, a potem prosicie o zdrowie? A jak próbujemy do was mówić to nawet nie słyszycie… I tak jest ze wszystkim.
– No tak, przechlapane… A turyści? Nie zachwycają się twoją urodą? Przecież jesteście tacy piękni!
– Oooo, turyści to już w ogóle są najgorsi! Oni nawet nie mówią, tylko by fotki cykali jak zwierzu w zoo! Ale zaraz, zaraz, dlaczego ja z tobą rozmawiam? Dlaczego ty mnie słyszysz?
– Nie wiem, mówisz to słyszę… Wdycham te chemikalia, wiesz, może dlatego.
– Chemikalia?
– No do czyszczenia, tu miziam ci po skrzydle.
– No czuję, ale szczerze mówiąc to wolę jak mi skalpelem skrobiesz. Ej, a może by tak w kościele to rozpylać, te chemikalia? Żeby inni ludzie mnie słyszeli?
– Hehehe, nie sądzę, choć idea zacna.
– Czego się śmiejesz, nie masz pojęcia jakie to uczucie stać tam na ołtarzu tyle lat w tym samym towarzystwie.
– Sorry, masz rację… siedemnaście lat w tym samym związku wydaje mi się czasem wiecznością.
Zamyśliliśmy się na dłuższą chwilę.
– Miałem kilku przyjaciół przez ten czas… Nie potrzebowali tych twoich chemikaliów żeby ze mną rozmawiać. Ale odeszli. To było tak dawno… Ludzie za szybko odchodzą.
– Opowiadaj! Ja chętnie posłucham. Mamy całe dwa tygodnie.
– Ile??? Dwa tygodnie? To moje pierwsze wakacje od prawie 70 lat i chcesz mi powiedzieć, że jestem tu tylko na dwa tygodnie?!?! Czy wy ludzie nie możecie tego wreszcie zrozumieć, że nie tylko wy macie uczucia? Że WSZYSTKO wokół was żyje i ma uczucia! Heloł?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *