Miłość

Mówią Wieki, czyli krótkie rozmowy z zabytkami cz. 9

Będzie jeszcze o tej miłości na ołtarzu czy nie?
– Aniołek Rafałek trochę mi o waszym życiu opowiadał, ale o miłościach nic nie mówił – zagaduję Katarzynę, bo Barbara milczy jak… jak posąg?
– Anioł o związkach? Żartujesz sobie!? Co on może wiedzieć o międzyludzkich związkach, skoro człowiekiem nie jest?
– Yyyy… – chciałam coś powiedzieć, ale ugryzłam się w język.
– Ona chciała powiedzieć, że my też nie jesteśmy ludźmi – odezwała się Barbara – mówiłam ci, to rasistka, jak wszyscy…
– No… wcale nie, tylko nie bardzo rozumiem jaka jest różnica między aniołami a świętymi – próbuję się wytłumaczyć ale słabo wychodzi.
– Jest bardzo dużo różnic! – podejmuje Katarzyna – Choćby fakt, że anioły nie mają płci. W kim miałyby się niby zakochiwać?
– We wszystkich? Albo w sobie nawzajem…
– No tak, ale to znów nie miłość romantyczna tylko taka platoniczna raczej. Bez płci nie ma seksu. I one taką miłością właśnie kochają. Z zasady kochają wszystkich bezwarunkowo, bo taka ich natura. No i dlatego właśnie nie mogą się tak po prostu zakochać w jednej osobie.
– Nie rozumiem…
– Czego nie rozumiesz?
– No dlaczego jak ktoś kocha wszystkie żywe istoty..
– Nie tylko żywe!
– Ok, dlaczego jak ktoś kocha wszystkie istoty miłością czystą i bezwarunkową, to nie może się zakochać w jednej?
– Bo to egoistyczne i przeczy idei miłości bezwarunkowej. Całe to ludzkie zakochiwanie się jest poszukiwaniem miłości idealnej, człowiek ślepnie na wszystko co złe w tej jednej osobie i widzi tylko jej piękno i dobro. A anioły kochają wszystko jakie jest, nawet nieidealne.
– Hmmm…. – próbuję sobie przypomnieć czy aby na pewno nie usłyszałam od mojego niedawno konserwowanego Archanioła Rafaela złych słów o ludziach, ani żadnych narzekań… – to chyba nie do końca prawda jednak, poza tym ludzie też czasem potrafią kochać pomimo wad.
– Kasia chciała powiedzieć – wtrąciła Basia – że my ludzie, nawet ci święci, kochamy generalnie tylko to, co nam pasuje, a jak nam nie pasuje, to sobie to sami idealizujemy żeby móc pokochać. W najlepszym wypadku kochamy „pomimo wad”. Anioły mają inaczej, kochają wszystko, łącznie z wadami. Głównie dlatego, że widzą całościowo, tzn wady i zalety, dobro i zło, to dla nich dwie strony tej samej monety i one kochają całą monetę, a my tylko jedną stronę.
– Poza tym całe to zakochiwanie się jest raczej egoistyczną zabawą – kontynuowała znów Kasia – bo daje nam samym przyjemność, dreszczyk, adrenalinę, poczucie bycia dobrym, fajnym i też kochanym. Wybieramy jedną osobę, którą za pomocą swoich „sztuczek” skłaniamy do pokochania jedynie nas, a nie wszystkich istot na świecie, a potem oczekujemy od tej osoby, że nie zakocha się już w nikim innym. A anioły nie mogą być ani odrobinę egoistami, nie mogą skupiać niczyjej miłości na sobie, żądać wyłączności, bo one tylko dają. Taka ich natura.
– Ahaa… ciekawa perspektywa, trochę jak w macierzyństwie – próbuję ogarnąć temat rozumem – czyli gdybyśmy kiedykolwiek osiągnęli ten etap rozwoju i nauczyli się kochać bezwarunkowo wszystkich, to przestaniemy wiązać się w związki i zakładać rodziny???
– Chyba nie… Ale może przestaniecie się nawzajem ograniczać w tych związkach do nudnej monogamii? – zaśmiała się Basia.
– Rozumiem, że wy, święci, już ten temat przerobiliście? – pytam w nadziei na pikantne opowieści ołtarzowe ze szczegółami.
– Może, może – Basia nie przestaje być tajemnicza – poczyść mi tu jeszcze ciżemkę, bo niedokładnie jest….

Poczyściłam ciżemkę, sukienkę i resztę, ale zanim doszłyśmy do ciekawych konkretów w zabytkowych opowieściach, prace dobiegły końca, dziewczyny wróciły na ołtarz, a ja znów zostałam sama. Także ten… można powiedzieć: spieszmy się rozmawiać z zabytkami, tak szybko odchodzą… czy jakoś tak?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *