Negocjacje

Mówią wieki – czyli krótkie rozmowy z zabytkami cz.3

– No to opowiedz o tych „nowych”, kto będzie naszym nowym oficjalnym bogiem w tej części świata? – pytam mojego aniołka pojąc go wedle życzenia klejem.
– Już jest, to już się stało, tylko jeszcze oficjalnie nie odpuściliśmy, bo negocjacje nie zakończone, ale wyznawców już nam zabrali, nie tylko tu lecz na całym świecie!
– Ale kto???
– Imion nie mogę jeszcze zdradzić, ale powiem ci, że nie chodzi tym razem ani o kult przyrody ani miłość bliźniego ani o przykazania, tylko o technologię. To jest kult nauki, a wyznawcy wierzą w naukę i technologię, a żeby udowodnić swoją wiarę składają w ofierze swoje ciała.
– Heee? Jak to w ofierze ciała składają?

Czytaj dalej Negocjacje

Kontrolowana Wilgotność

Mówią wieki – czyli krótkie rozmowy z zabytkami cz. 2

Nazajutrz w pracy bez zmian. Aniołek czeka na swoim miejscu, milczy.

– Masz pozdrowienia od moich znajomych z internetu.
– Skąd?
– Aaa… z takiej sieci, no wiesz, znajomych, którzy są daleko… Nie ważne, kiedyś ci wyjaśnię. No w każdym razie oni dobrze ci życzą i o nic nie proszą!
– Aha… To coś nowego faktycznie.
– No bo że zachwycają się twoją urodą to nic nowego raczej…
– Raczej.
Mijają kolejne minuty skrobania.
– Opowiedziałbyś jakąś historię z przeszłości… czy coś? Jak było w średniowieczu?
– Ale co, chcesz żebym przez niecałe dwa tygodnie po niecałe 8 godzin dziennie opowiedział ci jak było w średniowieczu? A najlepiej przez całe 600 lat życia?
– To może jakoś w skrócie… albo chociaż najciekawsze kawałki?
– No dobra! Ale żadnego więcej acetonu po twarzy? Strasznie zmarzłem od tego…

Czytaj dalej Kontrolowana Wilgotność

Początek

Mówią wieki – czyli krótkie rozmowy z zabytkami cz. 1

Moja profesor od konserwacji malarstwa na studiach mawiała: „obraz jest jak stary, brudny, wyliniały kot, a wy jesteście jak weterynarz. Nie ważne ile wart jest sam kot – jeśli jest chory, trzeba go wyleczyć. Zwłaszcza jeśli ma właściciela, który chce za to leczenie zapłacić.”
Ale obraz to jednak przedmiot. Prawda?


Aktualnie czyszczę aniołka. Niewielkiego, drewnianego, ponad pięćset-letniego, więc raczej jest dużo wart… Ale jak na aniołka to pewnie i tak młody, myślę sobie, przecież one żyją w innej czasoprzestrzeni. Z drugiej strony pięćset lat w jednym miejscu…musi strasznie nuda być.
– No, masakra! – odzywa się aniołek – To moje trzecie wakacje dopiero, wyobrażasz sobie? A do tego nawet w kościele nuda, pustki, nikt już prawie nie przychodzi!
– Współczuję… – odpowiadam bezwiednie.
– A najgorsze, że nikt cię nie słucha, wszyscy tylko nadają, gadają, modlą te swoje prośby a czasem i groźby, bo przecież grzechów nawet nikt już nie żałuje i nie przeprasza, wszyscy tylko chcą, ciągle czegoś chcą! A nas traktują przedmiotowo jak maszynki do spełniania tych próśb…

Czytaj dalej Początek