2017

dialogi w pół drogi ze szkoły (końcówka jakiegoś erpega):
– i on cię nagle ciacha tym mieczem, co robisz?
– umieram
– dobra, odradzasz się w przyszłym życiu jako kot, co robisz?
– miaaau…
– nagle widzisz psa, pies cię zagryza, umierasz…
– miau?
– odradzasz się jako szatan, ale jesteś w niebie, anioły cię atakują, umierasz.
game over
a po powrocie Olaf na poważnie i z wielkim przejęciem mówi mi, że w salonie po podłodze właśnie przebiegł biały królik! nie wiem czego oni się dzisiaj nawdychali na tej chemii „robiąc prawdziwe srebro” i jak długo utrzymają się skutki uboczne i czy są zaraźliwe, ale właśnie usłyszałam jakieś szelesty w kącie za sofą! :O chyba idę szukać tego królika… Czytaj dalej 2017

2016

pierwszy tydzień pracy w nowym roku nie biorę jeszcze audiobuków i jadę na radiu – rozbrzmiewającym gromko wokoło najgorszym z okropnych komercyjnych  RMFMFFM…  ale nie będę narzekać, wymienię za to plusy dodatnie, bo owszem SĄ! dowiedziałam się więc o całej masie istniejących powszechnie w społeczeństwie jednostek chorobowych i dolegliwości oraz, co ważniejsze, o istnieniu w aptekach lekarstw na nie wszystkie!!!
maluszek nie je obiadków tylko opycha się czipsami (autentyk!) – dajesz mu syropek na apetyt i po czipsach wtrąbi też obiadek! sam obżarłeś się tłustego – weź tabletkę! pijesz za dużo kawy – weź tabletkę! masz wzdęcia – weź tabletkę! masz gazy – weź tabletkę! capi ci z gęby – weź tabletkę! nie umyłeś nóg – weź tabletkę!  zimno ci w ręce – weź tabletkę! masz nietolerancję laktozy/glukozy/mendozy/sacharozy/mukowiscydozy – niepotrzebne skreśl i weź tabletkę! masz niespokojne nogi – weź tabletkę!  masz niespokojne myśli – weź tabletkę! masz niespokojne uczynki i zaniedbania – weź tabletkę!  masz niespokojne życie – weź tabletkę! nie tolerujesz głupoty – weź tabletkę! masz problem z samooceną – weź tabletkę!  masz problem z podejmowaniem decyzji – weź tabletkę!   zbytnio wierzysz reklamom – weź tabletkę!
…aaauuuuuuuuuu…..
tęsknię za słońcem (wziąć tabletkę?)…
Czytaj dalej 2016

2015

2015 – abstrakcyjna data znana dotąd jedynie z terminów przydatności do spożycia stała się nagle teraźniejszością. Tym bardziej abstrakcyjną, że przecież w 2012 miał się skończyć świat. Powitaliśmy ją skromnie acz inaczej niż dotąd, a teraz zażywamy śniegu, w większości sztucznego… Tłumy są, szaleństwo też jest.
:D
Czytaj dalej 2015

2014

– w morzu zatonął obcy tankowiec i nie możemy się kąpać – oznajmił mój syn wczoraj przed kolacją
– że co? – pytam inteligentnie, wyrwana z zadumy nad siekaniem szczypiorku
– zatonął obcy tankowiec!
– łomatko! obcy czyli skąd? z Rosji?
– no z Polski
– jak z Polski to polski tankowiec a nie obcy – próbuję wpoić dziecku elementarne poczucie tożsamości narodowej, którego sama za wiele nie mam…
– nieeeee, obcy bo to z innej Polski, nowej!
– aha… (chwila ciszy do namysłu nad kolejnym inteligentnym pytaniem) a gdzie jest ta nowa Polska? – granice się ostatnio zmieniają, kto wie, może dziecko ma jakieś „dojścia” do wiedzy, myślę sobie i siekam dalej
– nowa jest niedaleko starej, ale to musimy polecieć kosmosem…
– czym???
– no kosmosem, żeby ją zobaczyć, bo ona jest w kosmosie!
hmm… no takiego obrotu sytuacji politycznej to bym się nie spodziewała
;) Czytaj dalej 2014

2013

29.01.2013.
Pod koniec stycznia zapanowała ospa w przedszkolu… Ponoć była już od miesiąca, ale szanowne panie ciocie nie były łaskawe poinformować  o tym rodziców.
W poczekalni u lekarza Olaf zachwycił się jakimś kotkiem na zdjęciu i marudzi:
– chcę takiego kotka, mamo, chcę takiego kotka, mamo…
– no przecież mamy kota!
– ale ja chcę takiego małego jak ten, tak jak te co się kiedyś urodziły i zakopaliśmy je w ziemi…
spojrzenia innych mam z dziećmi – bezcenne!
… oczywiście że NIE zakopałam nigdy żywych kotów ani też ich nie uśpiłam, po prostu urodziły się martwe… no ale przecież nie będę się tłumaczyć obcym paniom w poczekalni… Czytaj dalej 2013

Bajka bez morału

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za siedmioma rzekami i dziewięcioma morzami, w pewnym bardzo ładnym kraju mieszkali bardzo szczęśliwi ludzie, którymi rządził bardzo mądry Król. Król był nie tylko mądry ale i wykształcony wszechstronnie, gdyż studiował prawo, ekonomię, stosunki międzynarodowe (no OK. akurat tego kierunku nie skończył), historię sztuki, religioznawstwo, psychologię i inżynierię lądową. Znał też liczne języki obce, obsługę komputera w stopniu podstawowym oraz posiadał prawo jazdy kategorii Ó, co nie było w jego czasach żadnym szczególnym osiągnięciem, aczkolwiek nie każdy Król zadawał sobie ten trud, kiedy mając do dyspozycji licznych woźniców i kierowców, nie musiał prawie nigdy samodzielnie kierować żadnym pojazdem kołowym, szynowym, wolnobieżnym, szybkobieżnym czy rozbieżnym. Czytaj dalej Bajka bez morału

Bajka z kamienia

Dawno, dawno temu, w czasach, których nie pamiętają nawet najstarsze prababcie i pradziadkowie, kiedy na Ziemi rosły pradrzewa, a po niebie latały praptaki, piękna i wiecznie młoda Prabogini leżała nad brzegiem Praoceanu i myślała:
– ale nuuuda… co by tu porobić…? może bym coś zjadła? – ledwo to pomyślała a ciężka od soczystych owoców gałąź winna pochyliła się nad jej głową – no nieeee, znowu winogrona! wolałabym coś konkretnego – skrzywiła się Prabogini i w tym momencie u jej stóp wylądował orzech kokosowy z pobliskiej palmy. Czytaj dalej Bajka z kamienia