Bajka z kamienia

Dawno, dawno temu, w czasach, których nie pamiętają nawet najstarsze prababcie i pradziadkowie, kiedy na Ziemi rosły pradrzewa, a po niebie latały praptaki, piękna i wiecznie młoda Prabogini leżała nad brzegiem Praoceanu i myślała:
– ale nuuuda… co by tu porobić…? może bym coś zjadła? – ledwo to pomyślała a ciężka od soczystych owoców gałąź winna pochyliła się nad jej głową – no nieeee, znowu winogrona! wolałabym coś konkretnego – skrzywiła się Prabogini i w tym momencie u jej stóp wylądował orzech kokosowy z pobliskiej palmy.
– hmm… kokos… w sumie to nie jestem taka głodna… może bym popływała… albo…
Gdy tak rozmyślała z Praoceanu wyłonił się piękny i wiecznie młody Prabóg o ciele śniadym i lśniącym od wody
– witaj o boska piękności! Cóż porabiasz? Myślałaś o mnie! – zbliżył się z promiennym uśmiechem
– nuuudzę się…
– nudzisz się??? – oburzył się Prabóg a jego uśmiech momentalnie zniknął, podobnie jak drobne falki na Praoceanie – no to zajmij się czymś pożytecznym! Albo porób jakieś nowe ryby, ptaki, kwiaty!
– eee, wszystko już jest, po co nam więcej?
– jak to po co?  Dla zabawy? Dla obfitości?
– Ty i ta twoja obfitość – wybuchnęła nagle Prabogini a praptaki zerwały się przerażone z pradrzewa – przecież mamy już wszystko! Niedługo zabraknie tu miejsca dla nas i trzeba będzie coś wyrzucić albo się wynieść!
– Albo zwiększyć planetę! – Prabóg już miał powiedzieć coś niemiłego, ale nagle zmienił zdanie  i usiadł obok niej na piasku. Po chwili zaczął łagodnym tonem:
– no tak, zbliża się zima… chyba masz zespół napięcia przedzimowego…
-pfff… – obruszyła się Prabogini – a ty co masz? Nienasyconą zachłanność tworzenia i gromadzenia nowych gatunków? I co ci z tego przychodzi? Daje ci to jakąś satysfakcję?
– no jakąś daje, lubię swoje życie, lubię fakt, że mogę wszystko, lubię naszą Ziemię i te sąsiednie, mamy całkiem miłych sąsiadów! Lubię gry towarzyskie z nimi i nasze podróże do stworzonych światów, musisz przyznać że nie jest wcale tak źle! No i mamy przecież siebie i naszą miłość! Czego tobie brakuje najdroższa? Zastanów się a potem stwórz to sobie!
Prabogini patrzyła pustym wzrokiem poza horyzont (zdarzeń), po chwili odezwała się smutno:
– no nie wiem… chciałabym żeby była w życiu jakaś zagadka, tajemnica, żeby nie było tak łatwo i nie działo się samo. Chciałabym jakiegoś wysiłku, zmagania, wyzwań i granic do przekraczania… tak właśnie, chciałabym ograniczeń!
– zwariowałaś
– nie, pomyśl tylko – rozkręciła się Prabogini – wystarczyłoby zrobić sobie kilka blokad, na przykład żeby życzenia spełniały się losowo! Raz się spełniło, raz nie i od razu jest niespodzianka i element zaskoczenia! Albo na przykład blokadę pamięci żebyśmy na jakiś czas zapomnieli kim jesteśmy i co możemy! Albo oganiczyć nieskończoność i nieśmiertelność i zobaczyć jak czuje się sarna uciekająca przed panterą! Albo jak czują się wszystkie sarny na raz!
Prabóg zmrużył oczy próbując sobie to wyobrazić, po czym rzekł:
– noo… teoretycznie jest to możliwe, możnaby też połączyć wszystko o czym mówisz jednocześnie… to mogłoby być nawet interesujące.
– no widzisz – rozpromieniła się Prabogini a Słońce wyszło zza chmur – to jak? próbujemy?
– wiesz, że dla ciebie zrobię wszystko – uśmiechnął się Prabóg i wziął ją za rękę.
I zrobili to.
I żyją długo i szczęśliwie po dziś dzień, mnożąc się bez pamięci, umierając i rodząc się na nowo jak zwykłe zwierzęta. A kiedy wszystkie ograniczenia i blokady miną, powrócą ponoć do swojego raju.
:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *